Nie żyje Maja Komorowska, Radomianka, której dramatyczna walka z ostrą białaczką szpikową poruszyła serca tysięcy ludzi w całej Polsce
Mimo ogromnego wsparcia, nowoczesnego leczenia i heroicznej determinacji rodziców, choroby nie udało się pokonać. Historia Mai stała się symbolem nierównej walki dziecka z bezlitosną chorobą.
Malutka Maja od wakacji walczyła z chorobą. Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się niespodziewanie, bladość, apatia, senność i nagłe zatrzymanie rozwoju. Diagnoza zapadła szybko i była druzgocąca. Od tamtej chwili życie całej rodziny toczyło się między szpitalnymi salami, badaniami i kolejnymi decyzjami podejmowanymi w cieniu strachu o jutro.
Maja przeszła intensywne leczenie, kolejne bloki chemioterapii, które niestety nie przyniosły oczekiwanej remisji. Gdy standardowe metody zawiodły, pojawiła się ostatnia nadzieja: innowacyjny, nierefundowany w Europie lek celowany na rzadką mutację genetyczną.
Dzięki ogromnej mobilizacji ludzi dobrej woli, mediów społecznościowych i wsparciu nieznajomych, udało się zdobyć pierwsze dawki terapii, także uzbierać prawie 2 miliony złotych na leczenie Mai.
Rodzice Mai do końca wierzyli, że nawet najmniejsza szansa jest warta walki. Jak podkreślała na antenie Radia Radom mama dziewczynki, chcieli zrobić wszystko, by ich córka miała szansę żyć, śmiać się i dorastać.
Niestety, mimo wysiłków lekarzy i ogromnej siły małej wojowniczki, choroba okazała się silniejsza. Śmierć Mai to niewyobrażalna tragedia dla jej rodziny i bliskich, ale także bolesny moment dla wszystkich, którzy śledzili jej historię, wspierali zbiórki i wierzyli w cud.














