Spółka Polskie Porty Lotnicze zaprezentowała nową strategię rozwoju Portu Lotniczego Warszawa-Radom opartą o dwa filary – pasażerski i pozapasażerski
Filar pasażerski ma składać się z wielu części: czarterów (rozwoju konkurencyjnej i wyjątkowej oferty turystycznej z naszego miasta), LCC (budowanie siatki połączeń tanich linii, ale bez „kanibalizacji” przychodów), General Aviation (rozwój tego segmentu w Porcie Lotniczym Warszawa-Radom przez brak slotów dla Lotniska Chopina), wsparcie tradycyjnych przewoźników w rozwoju siatki połączeń przez oferowanie przepustowości. W kwestii filaru pozapasażerskiego, członek Zarządu Polskich Portów Lotniczych ds. finansowo-handlowych Marcin Danił zaznaczył, że aktualna infrastruktura lotniska na Sadkowie umożliwia jej wykorzystanie nie tylko do przewozów pasażerskich:
Mówimy to o tak zwanym MRO, czyli serwisie samolotów. Mówimy o funkcji szkoleniowej, mówimy o szeregu innych usług, takich jak cargo, szczególnie Cargo Express, gdzie gdzie bardzo ważny jest czas dostawy i znowu Radom, bliskość Warszawy. Wierzymy, że takie centrum Cargo Express ma rację bytu.
Jak dodał Marcin Danił, celem na ten rok jest obsłużenie 120 tysięcy pasażerów, a do 2027 roku – 300 tysięcy osób. Ważnym elementem nowej strategii rozwoju Portu Lotniczego Warszawa-Radom są nowe działania marketingowe – przejście na tzw. digital marketing, czyli precyzyjne targetowanie w internecie), koncentracja na strefie ciążenia: Radom i miejscowości oddalone o 100 km od naszego miasta (m.in. Kielce, Ostrowiec Świętokrzyski, Puławy czy południowe przedmieścia Warszawy) i promocja konkretnych kierunków. Jak mówił dyrektor lotniska Grzegorz Tuszyński, radomski port lotniczy zabiega zarówno o ruch czarterowy jak i połączenia pracownicze:
Sami pasażerowie pytają się o dostępność takich lotów i na naszych mediach społecznościowych i nawet w rozmowach na terminalu, które prowadzimy. Także chcemy wyjść naprzeciw, natomiast tutaj nie od nas zależy decyzja. Przewoźnicy czasami twierdzą, że Radom to nie jest rynek warszawski, obawiają się tego rynku mając zagwarantowane wypełnienie z innych lotnisk. Po prostu boją się tutaj uruchomić jakieś połączenie, które mogłoby sprawić, że to wypełnienie ich samolotów będzie niższe. Więc przekonujemy ich do tego, że Radom też można postrzegać przez pryzmat Warszawy, zwłaszcza tych południowych przedmieści południowych części miasta, więc bardzo wygodnie do nas się obecnie dojeżdża. Chcemy pokazywać lotnisko Warszawa-Radom jako biznes, jako miejsce do latania, a niekoniecznie właśnie jako wszystkie te zawirowania polityczne, memy dotyczące Radomia, tak, znane nam wszystkim. Właściwie każdy, kto przyjeżdża do nas na lotnisko, czy to z jakąś wizytacją, czy po prostu, żeby z niego skorzystać, jest zachwycony infrastrukturą, jest zachwycony podejściem nawet do pasażera, co wynika, co co widzimy też później w ocenach lotniska
Jak dodaje Grzegorz Tuszyński, w kwestii tegorocznej siatki połączeń na letni sezon poznamy w okolicach kwietnia i maja.













