W meczu 29. kolejki PKO BP Ekstraklasy Radomiak Radom wygrał z Widzewem Łódź 2:1. To dziewiąte zwycięstwo „Zielonych” w tym sezonie
Przed spotkaniem, sytuacja Radomiaka nie wyglądała najlepiej. Po przegranym spotkaniu z Zagłębiem Lubin drużyna Bruno Baltazara zajmowała czternastą pozycję, mając na koncie 34 punkty – tyle samo ile Arka Gdynia, która zajmowała pierwsze miejsce premiowane spadkiem do Betclic 1. Ligi. Tylko punkt mniej miał Widzew Łódź, prowadzony przez Aleksandara Vukovicia.
W pierwszej połowie spotkania było wiele okazji do strzelenia pierwszego gola, lecz się nie udawało. Najpierw w 14. minucie piłkarz gości Sebastian Bergier próbował trafić w bramkę, jednak strzał obronił Filip Majchrowicz. Potem w ciągu kilku minut, dwukrotnie strzelał Tapsoba, jednak niecelnie. W 37. minucie Vasco Lopes pokonał Bartłomieja Drągowskiego, jednak gol nie został zaliczony ze względu na to, że reprezentant Republiki Zielonego Przylądka był na pozycji spalonej. Do przerwy wynik pozostawał bezbramkowy.
Czternaście minut po rozpoczęciu drugiej połowy, Christos Donis strzelił gola na 1:0, jednak była to bramka samobójcza. Do 82. minuty taki wynik utrzymał się na Stadionie im. Braci Czachorów. W 82. minucie spotkania, wyrównującego gola zdobył dla Radomiaka Roberto Alves. I kiedy wydawało się, że Radomiak i Widzew podzielą się punktami to w doliczonym czasie gry, do pustej bramki strzelił Luquinhas, dając Radomiakowi ważne trzy punkty do tabeli.
Przez ponad siedemdziesiąt minut mecz układał się nam tak jakbyśmy chcieli. Do tego momentu był to wyrównany mecz z kilkoma groźnymi sytuacjami zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Ale w gruncie rzeczy było to wyrównane spotkanie. Wyszliśmy na prowadzenie, potem mieliśmy momenty dobrej kontroli nad tym prowadzeniem i kilka sytuacji do tego, żeby doprowadzić do sytuacji bramkowej na 2:0. Nie zrobiliśmy tego, a później od straconej bramki – którą trzeba docenić, jeśli chodzi o kunszt zawodnika – widać było, że Radomiak jest w przewadze mentalnej, w kwestii końcówki spotkania.
– mówił trener Widzewa Aleksandar Vuković. Jak zaznaczył szkoleniowiec Radomiaka Radom Bruno Baltazar był to bardzo ciężki i emocjonalny mecz
Oba zespoły zdawały sobie sprawę z wagi tego spotkania, biorąc pod uwagę sytuację w tabeli. To był mocny początek z naszej strony – byliśmy bardzo agresywni i choć przez pierwsze 10-15 minut byliśmy nieco nerwowi, to kontrolowaliśmy spotkanie i tak naprawdę Widzew nie stworzył jakiegoś wielkiego zagrożenia. Należy też pamiętać, że Widzew to zespół, który w ostatnich pięciu meczach wygrał dwa spotkania i trzy zremisował, tracąc niewiele bramek. Pamiętajmy również, że Radomiak nie wygrał z nim u siebie od sezonu 2022/2023.
Jak dodał Bruno Baltazar, mimo że jest zadowolony z wygranego meczu, to muszą kontynuować swoją ciężką pracę w pozostałych spotkaniach, aby utrzymać się w najwyższej lidze rozgrywkowej.
Dzięki wygranej. Radomiak awansował na dziesiąte miejsce w klasyfikacji PKO BP Ekstraklasy. W następnej, 30. kolejce Ekstraklasy, „Zieloni” podejmą na wyjeździe Wisłę Płock. Początek zmagań w przyszłą niedzielę (26 kwietnia) o 12:15.












