Sytuacja jest skomplikowana. Mimo ponownego otwarcia grobowca, zwierzę nie dało się schwytać. Uciekło w głąb mogiły. Na dziś zaplanowano kolejną, trzecią już próbę schwytania kota
Wczoraj, w poniedziałek 2 listopada na miejscu pracowali funkcjonariusze Straży Miejskiej w Radomiu, pracownicy Sanepidu oraz powiatowy lekarz weterynarii. Grobowiec został ponownie otwarty, ale spłoszone zwierze uciekło w głąb konstrukcji.
Przebieg interwencji
Jak wyjaśniał chwile po kolejnej, drugiej już próbie wydobycia zwierzęcia Grzegorz Sambor, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Radomiu – trzeba cierpliwości
No cóż, liczyliśmy, że kot znajdzie drogę do klatki, do tej naszej żywołapki, ale myślę, że jest kolokwialnie mówiąc bardzo zdziwiony tymi naszymi częstymi wizytami, w ogóle wszystkich tutaj. Jest przepłoszony. Jest to kot zdziczały, więc trzeba według mnie trzeba spokoju, trzeba cierpliwości i myślę, że noc będzie kluczowa. Z samego rana podejmiemy kolejne działania, kolejną próbę.
W obecności mundurowych, przedstawicieli Sanepidu, a także powiatowego lekarza weterynarii otworzono nagrobek. Zgody udzieliła właścicielka grobu Elżbieta Kołtun:
Jeszcze takiego czegoś nie miałam, nic nie było słychać. Byliśmy razem z mężem szykować grób na Wszystkich Świętych. Nic nie miauczało. Grób wcześniej był zniszczony, a teraz kot jest w grobie i zakłócanie spokoju nieżyjącym, no to jest tragedia po prostu dla mnie. Nie mogę się otrząsnąć
Kolejna poróba
Kolejne, trzecie już otwarcia grobowca nastąpi dziś. Jeżeli zastawiona żywołapka zadziała kot trafi do lecznicy.
Przypomnijmy, że o sytuacji poinformowaliśmy jako pierwsi w mediach społecznościowych Radia Radom 87.7 FM i na portalu mocmiasta.pl.
Interwencja rozpoczęła się w niedzielę, przed południem po zgłoszeniu od osoby, która usłyszała miauczenie dobiegające z grobowca. W działania natychmiast zaangażowały się Straż Miejska, w tym Ekopatrol, Radomska Rada do Spraw Zwierząt oraz policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu. W poniedziałek, 2 listopada do akcji zaangażowany został także Sanepid oraz powiatowy lekarz weterynarii.
Najważniejsza informacja to fakt, że kot został zlokalizowany i żyje.
Wszystko wskazuje na to, że jest stosunkowo w dobrej kondycji – relacjonował Grzegorz Sambor, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Radomiu, który od niedzieli był zaangażowany w akcje i koordynował działania na miejscu
Chciałbym każdemu z osobna uświadomić, że jednak jest to grób, jednak są tam również szczątki ludzkie. Klatka żywołapka z zapachowym pożywieniem jest włożona do tego grobowca no i będziemy sprawdzać jak to wygląda. Chciałbym wszystkich tutaj uspokoić. Kot jest w bardzo dobrej kondycji. Przewieziemy go do lecznicy, a tam już lekarze będą decydować czy jest potrzebne leczenie czy też nie
Co potem?
Wbrew informacji, która zaczęła krążyć w mediach społecznościowych – nie podjęto decyzji o eutanazji zwierzęcia. W interwencji uczestniczyła także przewodnicząca Rady do spraw Zwierząt w Radomiu, Ilona Lipińska.
Kot po odłowieniu zostanie zabezpieczony w gabinecie weterynaryjnym, przebadany przez lekarza i potem zgodnie z procedurą, jaka jest w Radomiu, czyli Straż Miejska, która odbierze go od weterynarza i zawiezie do naszego schroniska i nasze schronisko zadba już o jego adopcję
Wyjaśniała podczas poniedziałkowej akcji na cmentarzu Ilona Lipińska.
Na miejscu obecna będzie nasza reporterka, a przebieg interwencji będziemy relacjonować w naszych mediach społecznościowych oraz na mocmiasta.pl.






![Dramatyczna interwencja na cmentarzu na Firleju. Służby zdecydowały o otwarciu grobu. W środku może być kot! [AKTUALIZACJA]](https://mocmiasta.pl/wp-content/uploads/2026/11/sm-radom-120x86.jpg)








